sobota, 25 stycznia 2014

Nie wiem kiedy....

Nie wiem kiedy...naprawę nie wiem kiedy minął prawie cały styczeń...
Z jednej strony czas leci jak szalony, z drugiej wszystko się przeciąga. Mieszkanie babci na początku stycznia było już prawie gotowe...czekaliśmy tylko na montaż drzwi...a tu klops...po kilku dniach od cyklinowania i lakierowania starej podłogi okazało się, że jednak nasze próby ratowania jej spełzły na niczym... Błyskawiczna decyzja o zerwaniu starego parkietu, zrobieniu nowych wylewek i kupnie tak zwanej "deski berlineckiej".
Dzięki małemu wyborowi podłóg lakierowanych na wysoki połysk udało się przekonać inwestora
( babcię :) ) do matowego lakieru i desek nie selekcjonowanych do szpiku...drewna, czyli - widać różnicę odcieni między deskami, gdzieniegdzie jakieś malutkie sęki. Słowem- udało nam się kupić piękną drewnianą podłogę, która wygląda naturalnie, a nie jak platikowa :) .

Wybrałyśmy Dąb Verona szwedzkiej firmy Kährs


 Dumna jestem z babci niesamowicie. W jej wieku, z jej przyzwyczajeniami i  próbie forsowania dość zachowawczego stylu dała się przekonać do kilku w jej pojęciu wywrotowych pomysłów. Po tej niespełna trzymiesięcznej emocjonalnej współpracy wiem już, że niektóre rzeczy trzeba po prostu bardzo konkretnie przedstawić, pokazać przykłady, zdjecia itp.
Tak było na przykład z listwami przypodłgowymi i drzwiami. Babci styl klasyczny i retro kojarzył się przede wszystkim z ciemnym drewnem, jednoczesnie gdy weszła do nowego mieszkania była zachwycona, że jest jasne i przestronne. Bardzo nie chciałam, żeby to wrażenie zanikło przez użycie zbyt wielu ciemnych elementów we wnętrzu..pamiętając jednocześnie, że wszystkie meble będą ciemnobrązowe. Wpadłam na pomysł białych drzwi i listew. Wszyscy pukali się w czoła mówiąc, że nie ma szans by babcię przekonać do tego pomysłu...gdy wspomniałam o białej/kremowej kuchni...prawie walili czołami w mur. Usłyszałam tylko " nie ma szans, nie przekonasz babci". Bardzo delikatnie napomknęłam mojej drogiej inwestorce o tych pomysłach...lekkie przerażenie w oczach miała - nie powiem ;) . Nie naciskając, nic nie narzucając zabrałam ją po prostu do kilku sklepów i samej pozwoliłam zakochać się w bieli.
Wystarczyło, że weszła do Ikei i na ekpozycji zobaczyła białą kuchnię Lidingo, z dużym srebrnym okapem, relingami, ogromnym ceramicznym zlewem...z pastelowymi dodatkami... Trafiona zatopiona :) dodałyśmy do tego biały, okrągły stół i krzesła, kilka kwiatowych deseni..i kuchnia wyszła "miód malina". Jeszcze kilka prac dekoratorskich w przyszłym tygodniu i pokażę Wam jej zdjecia :)
Tymczasem dla przybliżenia idei małe zestawienie tego co do kuchni wybrałam.


IKEA: 
fronty szafek LIDINGO
zlew DOMSJO
półka ścienna STENSTORP

półka na talerze STENSTORP
szyna FINTORP
pojemnik i stojak na przyprawy FINTORP
blat PRAGEL

okap FOLJANDE
piekarnik RUTINERAD
bateria ELVERDAM


lodówka Gorenje retro
płytki ścienne Vives Mugat vanilla kupione w polecanym na innym blogu sklepie internetowym http://www.domzbajki.pl/
pojemniki na kawę, herbatę i cukier z kolekcji Katie Alice Cottage Flower dostępne w  http://miahome.pl/



płyta ceramiczna Gorenje Karim Rashid

Tymczasem uciekam na montaż drzwi, miłej soboty :)  






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz